W oczekiwaniu na licencję PZS

 

Jak założyć klub sportowy w Polsce? Mini poradnik.

2012-05-22

Słuchajcie, świetna informacja dla wszystkich osób pragnących założyć klub sportowy w Polsce. Naprawdę, we wszystkich urzędach i instytucjach wszystko idzie gładko i sprawnie, niemalże od ręki. Oto nasz mini-przewodnik:

1) zebranie założycielskie, protokół z zebrania, statut, przemiłe osoby w Starostwie Powiatowym w Zakopanem, rejestracja stowarzyszenia szybka, sprawna, bezproblemowa. Dziękujemy!

2) Urząd skarbowy: nr NIP – czy ja śnię? Załatwiony na drugi dzień! Ale mili ludzie, dzięki serdeczne!

3) Urząd statystyczny – czy to możliwe? Przecieram oczy ze zdumienia, co? REGON załatwiony w 15 minut, w nawet 12 minut! Chyba jakiś nowy rekord Polski! A ja coś pisałem niedawno „w jakim kraju żyjemy?”.

4) konto firmowe w banku – tutaj pewnie będą jakieś schody. Faktycznie, nieco dłużej niż we wszystkich powyższych, instytucjach, ale konto założone, wszystko pięknie ładnie. Mamy wszystko, możemy działać, możemy szkolić, rozwijać sport w naszym kraju.

5) Acha, jeszcze tylko licencja PZS. Na pewno formalność, wypełnimy druczek, opłacimy składki i ruszamy pełną parą ze szkoleniem.

„Wchodzę na stronę www.pzsnow.com i patrzę najpierw na całość, na ogólny koncept, na złożoną architekturę tego miejsca, na co by tu kliknąć, żeby nie tracić czasu na błądzenie, żeby „od strzału” wyrwać papiery i już móc spokojnie bić pieczątki. W zakładce „kluby” niestety nie ma. No  nie ma. „Zarząd”, może właśnie będzie bezpośrednio podlegać kompetencjom zarządu – jasna sprawa, przecież to zarząd przyjmuje członków zwyczajnych. Ale ze mnie głupek, dobra, klikamy na „zarząd” i bierzemy się za wypełnianie, bo czas leci, może uda się dopełnić wszystkich formalności w przeciągu tygodnia (od A do Z), więc nie spowalniajmy. No ale nie widzę… zaraz zaraz. Czytam: "Marek Król- Prezes, wiek: 54 lata, miejscowość: pochodzący z Gorlic obecnie zamieszkały w Nowym Targu zawód: lekarz specjalista ginekolog położnik, absolwent Colegium Medicum Uniwersytetu Jagiellońskiego w Krakowie. klub: osoba fizyczna rodzina: żonaty, dwoje dzieci działalność sportowa : od ośmiu lat związany ze snowboardem, członek Komisji Rewizyjnej PZS Zarządu 2006-2008 r, członek Zarządu PKOL, Prezes PZS w latach 2008-2010 r, współorganizator zawodów oraz imprez snowboardowych na terenie Podhala oraz Polski. Pasjonat prawa.” Pasjonat prawa. Dokumenty powinny więc gdzieś być. Poszukajmy dalej.

Michale, ty gapo, mówię do samego siebie, nie zauważyłeś zakładki „multimedia”. Chyba faktycznie jestem roztargniony. No ale przynajmniej poczytałem bogate życiorysy członków zarządu PZS. Ciekawi ludzie. W multimediach czytam m.in. „Cykl sportowy Planete Planete wypuszcza nowy cykl programów dokumentalnych "O sporcie". Hmm, „wypuszcza nowy cykl programów dokumentalnych o sporcie”. Ok., niech i tak będzie, ale ja chcę wniosek licencyjny. Gdzież on może być, u licha. Dobra, może w „sponsorach i partnerach”. Nie ma. Ha, pewnie w zakładce „Kontakt”? Niestety też nie. „Aktualności”! Na pewno aktualności, najświeższe informacje, najświeższe dokumenty, najświeższe druki i najświeższe wnioski! Pudło. No gdzie są te cholerne wnioski, bo nie będzie rekordu Polski w najkrótszym czasie dopełnienia formalności dla klubu (od A do Z). Gapiąc się na www.pzsnow.com już zmarnowałem więcej czasu niż na NIP i REGON razem wzięte, jeszcze chwila, a czas poszukiwań formularza na stronie PZS przekroczy czas oczekiwania na otwarcie konta firmowego w banku, czas który wydał mi się naonczas, w porównaniu z NIP-em i REGON-em, całą wiecznością, czasem nieprzyzwoicie wręcz długim. Rozpieszczony i poniekąd zmanierowany łatwością i błyskawicznym czasem załatwiania dotychczasowych spraw, zaczynam się denerwować. Dobra, muszę skierować swój umysł na właściwe tory, spróbować przeniknąć umysł działaczy i webmasterów. Wchodzę na www.pzn.pl – 3 sekundy – wybieram „strefa PZN”, kolejne 2 sekundy i widzę zakładkę „Dokumenty”. Od wejścia na stronę mija 10 sekund a mam wszystkie formularze potrzebne obywatelowi do szczęścia, ach jakże łatwo dostępne formularze, w jednym miejscu, wszelakie regulaminy, wytyczne, prawdziwa gratka dla pasjonata biurokracji. Ale w sumie to trochę się zawiodłem, myślałem przecież, że "na PZN-ie" pogimnastykuję się umysłowo, co pozwoli mi lepiej wejsć w umysł osoby zamieszczającej druki na stronie www. A tu nic z tego, 10 sekund i mam wszystko podane jak na tacy. Widać umysł umysłowi nierówny.

Na stronie PZS wbrew deklaracjom wyczytanym w dossier Prezesa nie widać tej pasji do druczków i regulaminów, do prawa i sformalizowanego języka. Żadnych druków, żadnych regulaminów, żadnych  dokumentów do pobrania nie widzę. Zarządzam przerwę kawową, spoglądam na tatrzańskie szczyty, niech umysł się zrelaksuje. 20 cennych minut, 20 cennych minut poświęcam na relaks, chociaż czuję się przecież zrelaksowany. Odpalam komputer, chcę zadziałać z zaskoczenia, zaskoczyć swój być może nieco skostniały, schematycznie działający umysł, umysł który być może patrzy, a nie widzi. Próbuję spojrzeć na góry i nagle, znienacka, spojrzeć na stronę PZS. Może coś zaskoczy. Niestety, nie widzę, nawet jak na cztery kroki odchodzę od monitora w nadziei, iż może z dalszej perspektywy ujrzę jakiś wielki migający napis "download", zbyt oczywisty na pierwszy rzut oka, zbyt duży i tym samym, paradoksalnie, dla mego umysłu skupiającego się na detalach, niewidoczny. Niestety, nie widzę w dalszym ciągu. No gdzież się ten cholerny wniosek licencyjny zawieruszył?

Napiszmy więc do nich. Ale tutaj może być pewien problem. Jest bowiem spore ryzyko, że jeśli wystosujemy formalne zapytanie o druki, mogą nam nie odpisać. Przecież niedawno otrzymałem ekspertyzę z Ministerstwa Sportu, że PZS nie ma obowiązku odpowiadać podmiotom nie będącymi członkami zwyczajnymi związku. No ale my właśnie bardzo pragniemy zostać członkiem zwyczajnym PZS – jak mam się więc zwrócić o formularz, o informacje „jak zostać członkiem zwyczajnym PZS” skoro nie muszą mi, w świetle prawa, udzielać odpowiedzi? Tego już w rzeczonej ekspertyzie nie było. Może jak zapytamy PZS to nam odpowiedzą, może nie znają swoich praw i w związku z tym coś przeoczą? Raczej  nie przejdzie, to przecież pasjonaci, o czym zresztą sami piszą otwarcie. Myślmy jednak pozytywnie - niebawem więcej newsów, trzymajcie kciuki! Będzie dobrze, a nawet ... jeszce lepiej!

 C.D.N.